Moje ciało, moja sprawa – czy na pewno?

Moje ciało, moja sprawa – czy na pewno?

W poniższym tekście będę się odnosić do kobiet. Nie oznacza to jednak, że mężczyźni nie odnajdą w nim siebie.

Od pokoleń wywiera się na społeczeństwie presję, aby wyglądać w sposób wpisujący się w obecnie panujące trendy. Jeśli nie zmieniasz swojego ciała na tyle, na ile według innych powinnaś, to jesteś słaba. Słabość też nie jest w trendzie, bo kobieta powinna być silna! Powinna być grzeczna, ładna, zgrabna, zadbana, uczesana, pomalowana, wyprostowana, dobrze wychowana itd.

A gdyby słowo „powinna” zamienić na „może, ale nie musi”, czy życie wszystkich nie byłoby łatwiejsze?

Jeśli mogłybyśmy być silne, ale nie musiałybyśmy?

Jeśli mogłybyśmy być grzeczne, ale nie musiałybyśmy?

Widzicie różnicę?

Każda kobieta w zależności od sytuacji jest zarówno silna, jak i słaba. Bywa grzeczna, ale też i niegrzeczna, jeśli jest taka potrzeba. Jest ładna i zgrabna na swój indywidualny sposób i według swoich własnych kanonów. Uczesana, wtedy kiedy zdecyduje, aby się uczesać. I pomalowana, kiedy zechce. Wyprostowana i dobrze wychowana w sytuacjach, które uzna za stosowne, według własnych przekonań.

W lekturze Katie Byron „Kochaj co masz”, autorka doskonale opowiada o tym, jak to wszyscy zajmujemy się życiem wszystkich, a nie swoim, przez co cierpimy! 

„Jeżeli ty żyjesz swoim życiem, a ja w myślach żyję twoim, to kto żyje moim? Oboje jesteśmy w twoim życiu. Zajmowanie się w myślach twoimi sprawami nie pozwala mi zajmować się swoimi. Jestem wtedy oddzielona od samej siebie i zastanawiam się, czemu moje życie znajduje się w rozsypce”.

Mówimy innym jak powinni żyć, jak powinni wyglądać, jakie decyzje powinni podejmować, oczywiście oceniając wyłącznie przez swój pryzmat, często nie znając kontekstu. Mamy tendencję do radzenia innym mimo, że o radę nikt nas nie prosił. 

„A jeśli przez jakiś czas będziesz się zajmować wyłącznie swoimi sprawami, być może przekonasz się, że i ty nie masz żadnych trudnych spraw i twoje życie toczy się idealnie samo z siebie.”

Presja określonego wyglądu promowanego przez mass media jest ogromna. Według badania przeprowadzonego przez Dove, aż 91% dziewczynek w Polsce modyfikowało swój wygląd lub używało filtrów i nakładek, by otrzymać idealne selfie. Podobna sytuacja dotyczy chęci zmiany swojego ciała! 

Próba dogonienia ideału zawsze będzie miała swoje konsekwencje:

    1. Około 90% osób po osiągnięciu niższej wagi, w ciągu 5 lat wraca do wagi wyjściowej sprzed odchudzania lub nawet wyższej!

    2. Odchudzanie się przez osoby z prawidłowym BMI może się skończyć nadwagą lub otyłością.

    3. Błędne koło odchudzania może prowadzić do zaburzeń odżywiania lub innych chorób żywieniowozależnych, które zagrażają zdrowie, a w niektórych przypadkach prowadzą do śmierci.

    4. W okresach głodzenia wzrasta poziom greliny zwanej „hormonem głodu”.

    5. Podczas długotrwałego odchudzania rozregulowują się mechanizmy odpowiedzialne za kontrolę apetytu (sygnały wysyłane przez organizm).

    6. Depresja wynikająca z podporządkowania się diecie. 

    7. Nadmierna koncentracja na jedzeniu.

Jeśli czujecie presję dążenia do innego wyglądu, niż natura dała Wam w prezencie. Jeśli dopadają Was stany smutku wynikające z Waszego wyglądu. Jeśli pragniecie się zaakceptować, ale coś Wam nie pozwala. To wiedzcie, że nie jesteście same. Takich osób jest niestety bardzo, bardzo wiele.

Na początek polecam Wam bezpłatny fragment książki wspomnianej i cytowanej powyżej Katie Byron: https://thework.com/wp-content/uploads/2018/02/Polish_LB_09june2011_A4.pdf 

Katie proponuje też ćwiczenia, które nadadzą wątpliwości naszym wieloletnim przekonaniom.

Jeśli chcecie o tym pogadać, to wpadajcie na instagram lub FB.

Ściskam, Kasia z IceWolf @nieodchudzamsie